W niedziele kupiłam większy dywan.... nie dywanik. DYWAN. Duży, miekki, prawdziwy dywan... mój pierwszy... żeby się Marcepanowi łapki mniej ślizgały... nie martwiłam się, że coś z nim zrobi, bo jak był mniejszy to był zadziwiająco grzeczny, wiekszość sprzętów w domu nie ucierpiała.

Wczoraj wygryzł w nim dziurę...

No cóż....
Name:

Komentarze: